23 mar 2019

Topienie Marzanny w Bochotnicy

Data: 23 marca 2019
Trasa: Bochotnica - Parchatka
Długość trasy: 12 km

Zaległy wpis z topienia Marzanny...
W tamtym roku towarzyszył nam śnieg, i to po pas, w tym roku trafiła nam się wspaniała pogoda, było słońce, ciepło, a w wąwozach niewiele błota. Tym razem Marzannę utopiliśmy w królowej rzek, czyli Wiśle.

16 mar 2019

Lasy Kozłowieckie, Wandzin - Kawka

Data: 16 marca 2019
Trasa: Wandzin - Kawka
Długość trasy: 19 km

Prognozy były bezlitosne, wiatr, przelotne opady, miejscami intensywne i brak słońca. Mimo tego podjęliśmy wyzwanie i ruszyliśmy pociągiem do Wandzina.
Kilka osób dosiadło się po drodze, ostatecznie było nas 12 osób.

9 mar 2019

Szczebrzeszyn, las Cetnar i Kawęczynek

Data: 9 marca 2019
Trasa: Szczebrzeszyn - Kawęczynek
Długość trasy: 15 km

Do Szczebrzeszyna pojechaliśmy samochodami, w sumie z Lublina było nas 14 osób. Z Zamościa przyjechało jeszcze 9 Rowerowych Włóczykijów, czyli znów zebrała się spora grupa. Wędrówkę zaczęliśmy na rynku.
Tutaj też Rowerowi zainicjowali odśpiewanie mi urodzinowego "Sto lat".
foto Skored

2 mar 2019

Szlakiem dworków Garbów - Jastków

Data: 2 marca 2019
Trasa: Garbów - Jastków
Długość trasy: 15 km

Czyli kolejny klubowy rajd w nieznane.
Zaczęliśmy od podejścia pod późnoklasycystyczny pałac w Garbowie. Został on zbudowany w II połowie XIX wieku przez hrabiego Jana Jezierskiego herbu Nowina. Budynek pałacu został zaprojektowany oraz wybudowany przez architekta Józefa Dietricha. Jezierski stał się właścicielem Garbowa w 1819 roku, kiedy to kupił tutejsze dobra od rodziny Czartoryskich. Na początku XX wieku majątek nabył Bohdan Broniewski, a po jego śmierci całość przeszła w ręce Zygmunta Broniewskiego, komendanta głównego NSZ.

23 lut 2019

Rajd od Kamionki do Kawki

Data: 23 lutego 2019
Trasa: Kamionka - Kawka
Długość trasy: 18 km

Kolejna sobota w drodze. Tym razem nie wypuszczaliśmy się zbyt daleko od Lublina, ale za to znów trzeba było wstać bardzo wcześnie, bo autobusy w kierunku Kamionki to rzadkość. Zaspałam, przez co w ostatniej chwili dopadłam grupę już wsiadającą do busa. Nie mogłam nie jechać, bo to u mnie w plecaku był imieninowy prezent dla Maćka...
W Kamionce udaliśmy się po wiktuały na ognisko i starannie przejrzeliśmy mapę.