6 cze 2026

Rowerem do Grzegorzewic

Celem tej rowerowej wyprawy do Grzegorzewic była Wodna Osada, gdzie można zjeść smażoną rybkę. Nie jestem wielką fanką roweru, ale to dlatego, że po prostu zawsze boję się jeździć tam, gdzie samochody. Na szczęście są też inne fajne drogi. 

 
Jak na przykład leśne.

 

Trasa wiodła początkowo przez wsie Krze Duże i Kamionkę, by doprowadzić nas do Stawów w Grzegorzewicach. W kolejności Staw Kruka, Wąski, Dolna Łąka, Staw Olszyna, Parkowy i Dziki. Jechaliśmy tak, że właściwie rzuciliśmy okiem na wszystkie.


Pogoda była fajna, bo nie za gorąco, a chmury dodawały uroku każdemu miejscu.

W końcu "centrum" Grzegorzewic. 
Grzegorzewice to wieś w gminie Żabia Wola, nad rzeką Pisią Gągoliną. Wzmiankowana w XIV w. Od połowy XVII w. jej mieszkańcy zajmowali się wyrobem płótna i sukna. Przed rokiem 1830 znajdowały się tutaj fabryki tych tkanin, a mieszkańcy ofiarowali 100 metrów bieżącego materiału na mundury wojskowe Tadeuszowi Kościuszce. To ciekawa karta historii, o której nigdy bym nie słyszała, gdyby nie rower :D

W Grzegorzewicach znajduje się też pałac, 
Od 1879 roku Julian Ankiewicz władał dworem na prawie własności nabytym wraz z folwarkiem Kotbus od poprzednich właścicieli Ksawerego i Józefy Czermińskich. Jego córka Małgorzata Teodora Wiśniewska z Ankiewiczów sprzedaje majątek w 1905 roku Janowi Francewiczowi Kijewskiemu, od którego go odkupuje w 1909 roku Stefan Ignatiewicz Kuszell (zm. 1920) i przebudowuje murowany dwór oraz zakłada park (sprzedany przez jego córki Irenę i Janinę w 1927 roku). W latach trzydziestych XX wieku dwór zostaje rozbudowany do neorenesansowej formy pałacu przez chirurga stomatologa profesora Alfreda Seweryna Meissnera, który w jego sąsiedztwie tworzy zespół stawów hodowlanych - które już tego dnia widzieliśmy. Od 1945 roku, po parcelacji majątku, pałac i park stopniowo ulegały zniszczeniu aż do 1973 roku, kiedy przekazano je Naczelnej Radzie Adwokackiej, która po remoncie i przebudowie wnętrz, urządziła w pałacu Dom Pracy Twórczej Adwokatury (do roku 2007). Obecnie pałac znajduje się w rękach prywatnych i można na niego zerknąć z dalsza przez ogrodzenie.
Ale od czego jest internet. 
Poniżej zdjęcie dworku z Wikipedii, nie wiadomo, w którym roku zostało zrobione:
 

Dalej, prostą alejką, dotarliśmy do Wodnej Osady. To bar rybny z placem zabaw, plażą i łowiskiem. Serwowane ryby są świeże, z własnej hodowli, a hoduje się tu między innymi karpie, liny i karasie. 
Niestety nie zrobiłam żadnego zdjęcia tego kompleksu, dlatego wrzucę tu zdjęcie Wodnej Osady ze strony perlymazowsza.pl Widać tu nie tylko restaurację, ale również stawy, które na żywo robią naprawdę bardzo malownicze wrażenie. 
 

 Natomiast zrobiłam kilka zdjęć różnych dekoracji naściennych ze środka restauracji. 

 



I na zewnątrz.

Co do jedzonka. Cóż. Cena za poniższą porcję to 86 zł. 200 g ryby, do tego trochę frytek i surówka (której nie można sobie wybrać). Smakowo - bez zarzutu, naprawdę dobra, dosmażona ryba, ale to jest naprawdę drogo. Mam wrażenie że cena jest taka dlatego, że miejsce jest "modne" i przyjeżdżają tu goście ze "stolycy". 
Teren zadbany, miejsca sporo, sporo ławek. Ludzi dużo, ale nie ma się wrażenia tłoku.

Czas opuścić to czarowne miejsce i udać się dalej.
Znów jedziemy wzdłuż stawów, w kierunku miejscowości Kaczków.



Mijamy stadninę.


I kapliczkę.


Aż dojeżdżamy do stawów Borki.
Tu chwila postoju.

Trasy zostało już niewiele, dojeżdżamy do Radziejowic, gdzie promocja na piwo Perła osładza nieco moją frustrację związaną z cenami mazowieckimi. Piwo do sakwy - na popołudnie. I to już koniec wycieczki.

Przejechaliśmy 22 km.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz