Data: 31 października 2020
Trasa: Łążek Garncarski - Imielity Ług - Łążek Garncarski
Długość trasy: 17 km
W ostatnią sobotą października, a zarazem w ostatni dzień października, w cztery osoby pojechaliśmy sobie do Lasów Janowskich (i pies).
Data: 31 października 2020
Trasa: Łążek Garncarski - Imielity Ług - Łążek Garncarski
Długość trasy: 17 km
W ostatnią sobotą października, a zarazem w ostatni dzień października, w cztery osoby pojechaliśmy sobie do Lasów Janowskich (i pies).
Pandemia trwa w najlepsze. Unikam busów i tłumów, ale nie rezygnuję z wędrowania, nawet krótkiego. Niedziela miała być słoneczna, ale niestety od rana wisiała nad nami gęsta czapa mgły. Mimo wszystko wraz z Jolą pojechaliśmy na wycieczkę do Wodnego Dołu. Zaczęliśmy jednak od miejsca, które bardzo chciałam zobaczyć. Znajduje się ono tuż przy krajowej „siedemnastce”, nazywanej kiedyś Szosą Lubelską, biegnącej od wschodnich granic Warszawy przez Lublin i Zamość do przejścia granicznego z Ukrainą w Hrebennem.
Data: 18 października 2020
Trasa: Granica - Dąb Powstańców - Bieliny - Granica
Długość trasy: 9 km
Jesień zawitała w polskie progi. Jeszcze mało kolorowa, za to wietrzna i deszczowa. Niestety coraz bardziej daje się we znaki druga fala zachorowań na covida, która przynosi coraz większe obostrzenia w życiu społecznym. Nie przeszkadza to jednak spacerom po lesie, wręcz przeciwnie - powietrze sprzyja nabieraniu odporności.
Spacer zaczynamy na parkingu w Granicy. Jest trochę samochodów, ale tłumów nie ma.
![]() |
| Dom Pracy Twórczej w Granicy |
Data: 3 października 2020
Trasa: Wólka Kańska - Zalesie Krasieńskie
Długość trasy: 17 km
Powtórka trasy z 29 lutego. Wtedy, dwa tygodnie po rajdzie, zamknięto nas w domach z powodu pandemii. Oby tym razem nie. Do Wólki dojechaliśmy pociągiem pełnym ludzi.
Data: 5 września 2020
Trasa: Janowiec nad Wisłą - Bochotnica
Długość trasy: 11 km
Dzień zapowiadał się ciekawie - miało być chłodno i pochmurno. W pięć osób wybraliśmy się zatem pociągiem do Puław. Planu konkretnego nie było. Zamierzaliśmy się dostać do Janowca, a gdyby się to nie udało - wymyślić coś w okolicach Puław. Był to jednak dzień cudów komunikacyjnych. Po wyjściu z pociągu najpierw zweryfikowaliśmy prognozy pogody - zaczęło się bowiem robić duszno, potem tylko 15 minut czekaliśmy na podmiejski do Janowca.