Data: 8 sierpnia 2018
miasteczka: Quedlinburg i Wernigerode
Trzeciego dnia naszego urlopu w Harzu odwiedziliśmy dwa kolejne urocze miasteczka.
Zaczęliśmy od Quedlinburg i jemu właśnie oddałam me wrażliwe na piękno i historię serce...
Według jednej z
miejscowych legend nazwa miasta pochodzi od nazwiska pewnego szlachcica z
Turyngii - Quitilio , który rzekomo w V wieku miał wybudować pierwszy
gród obronny w miejscu obecnego zamku. Quedlinburg posiada
ponad 1600 budynków o znaczeniu historycznym. Najbardziej
charakterystyczne są te zbudowane z pruskiego muru. Najstarsze kamienice
powstały tu w XIV wieku. Większość - w wiekach XVII i XVIII. Po wojnie
miasto znalazło się w Niemieckiej Republice Demokratycznej, a dysydenci
postanowili wyburzyć historyczne centrum, na szczęście - zabrakło im na
to funduszy. Stare Miasto oczywiście wpisane jest na Listę Światowego
Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.
Zostawiliśmy auto na obrzeżach ścisłego centrum i początkowo uliczki nie robiły aż takiego wrażenia.
19 sie 2018
15 sie 2018
Harz, dzień 2; Rosstrappe, Hexentanzplatz, dolina Bode, Titan RT
Data: 7 sierpnia 2018
Trasy i odwiedzone miejsca: parking przy skale Rosstrappe - Rosstrappe - parking (ok. 1,5 km marszu); Thale - wjazd na Hexentanzplatz - powrót szlakiem przez La Viershohe i doliną rzeki Bode do Thale (marsz ok. 4,5 km bez wjazdu kolejką); wiszący most dla pieszych "Titan RT"
Drugiego dnia naszego pobytu w Górach Harz zaproponowałam wycieczkę do dwóch popularnych miejsc widokowych, w dolinę rzeki Bode, a na deser zostawiłam niespodziankę.
Ze względu na upał prawie 40 stopni zdecydowaliśmy się do pierwszego miejsca podjechać samochodem, a był to parking niedaleko skały Rosstrappe. Stamtąd do skały mieliśmy zaledwie kilkaset metrów spacerkiem. Na szczęście lasem, więc upału tak bardzo nie odczuwaliśmy.
Trasy i odwiedzone miejsca: parking przy skale Rosstrappe - Rosstrappe - parking (ok. 1,5 km marszu); Thale - wjazd na Hexentanzplatz - powrót szlakiem przez La Viershohe i doliną rzeki Bode do Thale (marsz ok. 4,5 km bez wjazdu kolejką); wiszący most dla pieszych "Titan RT"
Drugiego dnia naszego pobytu w Górach Harz zaproponowałam wycieczkę do dwóch popularnych miejsc widokowych, w dolinę rzeki Bode, a na deser zostawiłam niespodziankę.
Ze względu na upał prawie 40 stopni zdecydowaliśmy się do pierwszego miejsca podjechać samochodem, a był to parking niedaleko skały Rosstrappe. Stamtąd do skały mieliśmy zaledwie kilkaset metrów spacerkiem. Na szczęście lasem, więc upału tak bardzo nie odczuwaliśmy.
13 sie 2018
Harz, dzień 1; Clausthal-Zellerfeld, Hahnenklee i Goslar
Data: 6 sierpnia 2018
miasteczka: Clausthal-Zellerfeld, Hahnenklee i Goslar
Spełniło się moje zimowe marzenie. Tegoroczny urlop zaplanowałam w Górach Harz w środkowych Niemczech, w krainie czarownic, tradycji górniczych i pięknych miasteczek Dolnej Saksonii oraz Saksonii-Anhalt. Postanowiliśmy znaleźć jedno miejsce noclegowo-wypadowe na cały wyjazd i po krótkim przeglądzie wolnych miejscówek w booking.com wybór padł na małe miasteczko Wildemann. Mieliśmy do dyspozycji całe wydzielone mieszkanie w prywatnym domu, w dodatku z bardzo dobrym standardem. Pojechaliśmy w czwórkę wraz ze znajomymi. O Wildemann kiedy indziej. Jak zwykle wzięłam na siebie obowiązki przygotowania wyjazdu pod względem zwiedzania. Zaopatrzona w mapy, przewodniki i wydruki z netu, jako pierwszą wycieczkę zaproponowałam dwa małe miasteczka (ze względu na znaczące kościoły) i jedno większe, ze starówką wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Clausthal-Zellerfeld
Naszym celem w Clausthal-Zellerfeld był największy kościół drewniany w Europie, jednak szczęśliwie auto zaparkowaliśmy przy tym oto popiersiu mikrobiologa Roberta Kocha - i okazało się, że urodził się on właśnie w tym miasteczku.
miasteczka: Clausthal-Zellerfeld, Hahnenklee i Goslar
Spełniło się moje zimowe marzenie. Tegoroczny urlop zaplanowałam w Górach Harz w środkowych Niemczech, w krainie czarownic, tradycji górniczych i pięknych miasteczek Dolnej Saksonii oraz Saksonii-Anhalt. Postanowiliśmy znaleźć jedno miejsce noclegowo-wypadowe na cały wyjazd i po krótkim przeglądzie wolnych miejscówek w booking.com wybór padł na małe miasteczko Wildemann. Mieliśmy do dyspozycji całe wydzielone mieszkanie w prywatnym domu, w dodatku z bardzo dobrym standardem. Pojechaliśmy w czwórkę wraz ze znajomymi. O Wildemann kiedy indziej. Jak zwykle wzięłam na siebie obowiązki przygotowania wyjazdu pod względem zwiedzania. Zaopatrzona w mapy, przewodniki i wydruki z netu, jako pierwszą wycieczkę zaproponowałam dwa małe miasteczka (ze względu na znaczące kościoły) i jedno większe, ze starówką wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Clausthal-Zellerfeld
Naszym celem w Clausthal-Zellerfeld był największy kościół drewniany w Europie, jednak szczęśliwie auto zaparkowaliśmy przy tym oto popiersiu mikrobiologa Roberta Kocha - i okazało się, że urodził się on właśnie w tym miasteczku.
31 lip 2018
Urlopowy spływ Bugiem granicznym
Data: 21-29 lipca 2018
Trasa: Gołębie - Wola Uhruska
Rzeka: Bug
Długość trasy: 185 km
Trasa: Gołębie - Wola Uhruska
Rzeka: Bug
Długość trasy: 185 km
Spływ Bugiem zaproponował jeszcze zimą na forum wodnym
Włodek, dość szybko udało się ustalić wspólny termin i nie wiadomo kiedy z zimy
zrobiło się lato, a spływ doszedł do skutku.
21 lipca, sobota
Od rana już stopniowo ogarniał mnie reisefieber, bo niby
wszystko naszykowane, niby wszystko kupione, ale oczekiwanie wiadomo zawsze
jest najgorsze. W końcu jednak doczekałam się. Mój brat Damian oraz jego
koledzy Maciej i Radek stawili się na parkingu pod domem. Pierwszym wyzwaniem
logistycznym okazało się spakowanie do auta rzeczy jeszcze jednej osoby, ale
Damian ma w pakowaniu wyjątkową wprawę.
I ruszyliśmy do Kryłowa, czas umilając sobie rozmowami na
temat spływu i mijanych miejscowości. Kilka km przed Kryłowem zatrzymaliśmy się
przy wieży widokowej, skąd rozciągał się ładny widok na dolinę Bugu.
8 lip 2018
Ze Smereka do Przysłupia
Data: 7 lipca 2018
Trasa: Smerek - Fereczata - Okrąglik - Jasło - Przysłup
Trasa: Smerek - Fereczata - Okrąglik - Jasło - Przysłup
Długość trasy: 14 km
To był naprawdę krótki wypad w Bieszczady. Głównym celem było przygotowanie przez Ignaca warsztatów fotograficznych, ja natomiast postanowiłam skorzystać z okazji i razem z psem "urwać się" w góry. Oczywiście do Bieszczadzkiego Parku Narodowego wstęp psom wzbroniony, ale Bieszczady to nie tylko park narodowy. Troszkę poszperałam po internecie, troszkę przejrzałam mapę i okazało się, że z miejsca naszego noclegu mam rzut kamieniem do Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego. Postanowiłam przejść kawałek czerwonego Głównego Szlaku Beskidzkiego. Od Smereka do... nie zakładałam mety. Uznałam, że zdecyduję podczas marszu.
W sobotę rano musieliśmy dojechać na miejsce z Rzeszowa. Ignac podrzucił mnie na start, a sam w tym czasie zamierzał zapoznać się z okolicą pod kątem pleneru fotograficznego.
Marsz zaczęliśmy z Bigosem o godzinie 11. Nigdy tak późno nie ruszałam w trasę. Idziemy w kierunku Okrąglika.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




