Data: 13 czerwca 2026 r.
Trasa: Kraśnik Fabryczny - Wyżnianka Kolonia - Wyżnianka - Spławy Pierwsze - Kraśnik
Długość trasy: 13,5 km
Pod wodzą kol. Marcina przeszliśmy 13,5 km, a atrakcji nie brakowało! Pogodę mieliśmy urozmaiconą, był i deszcz, i słońce, ale byliśmy przygotowani na każde warunki.
Zaczęliśmy od spotkania z panem Markiem Soleckim - pasjonatem, regionalistą, kolekcjonerem, posiadaczem m.in. największego w Polsce zbioru wag lubelskich i żelazek. Część tej kolekcji zobaczyliśmy w szkolnej Izbie Historyczno-Etnograficznej.
W swojej kolekcji przedwojennych lubelskich wag Pan Marek ma prawdziwe unikaty aż z dwunastu fabryk i warsztatów naprawczych, które istniały w tym mieście. Na czele z – założoną w 1879 roku w Lublinie - fabryką Wilhelma Hessa, która przed I wojną światową była największą fabryką wag w Europie. Hess był z pochodzenia Czechem. Wcześniej pracował w produkujących wagi amerykańskich fabrykach w Bufallo i Chicago. W 1876 roku podczas podróży do Rosji zachorowała mu najstarsza córka. Wysiadł więc na peronie w Lublinie i już w tym mieście pozostał. Założył niewielki zakład naprawczy wag, który rozrósł się do wielkiej fabryki
W swojej kolekcji Pan Marek ma też butelki, lampy naftowe, przybory piśmiennicze, przedwojenne miedziane syfony, a nawet psie numerki z czasów zaborów.
![]() |
| Źródło zdjęcia: Marek Solecki |
W części etnograficznej kolekcji znalazł się m.in. pokaźny zbiór dzbanków, mis i makutr. Są też wyroby kowalskie, stare zabawki (przedwojenne świnki-skarbonki) oraz wiele innych eksponatów.
W kolekcji lubelskich przedwojennych wag znajdują się wagi aż z dwunastu fabryk i warsztatów naprawczych: Wilhelm HESS, „IDEAL”, Jarosław CAUDR, Abe LEDER, Aleksander ŻURAWSKI, Franciszek FIDUT, Adam MUTKO, „ROZWÓJ”, S. OWSIANKO, Sz. GOLDSZTEJN, B. BIEŃKOWSKI, B. SZLOSS Lublin, a także już powojennych: SPÓŁDZIELNIA WAGARZY LUBLIN oraz LUBELSKIE FABRYKI WAG.Osobną część izby stanowi kącik paleontologiczny obejmujący skamieniałości roślin i zwierząt. Najciekawsze z nich to trzeciorzędowe fragmenty skamieniałych drzew, jurajskie fragmenty skorupek jaj owiraptora, kości i zęby mamuta, niedźwiedzia jaskiniowego oraz ząb nosorożca włochatego.
Pan Marek jest nietuzinkową postacią o niezwykłej pasji i można mu życzyć tylko jednego: wytrwałości i ciągle powiększającej się kolekcji.W szkole spędziliśmy ponad godzinę, dlatego czas już był ruszyć w dalszą drogę. Początkowo towarzyszył nam drobny deszcz. Wędrowaliśmy ulicami Słowackiego, Makuszyńskiego, Sienkiewicza, Mickiewicza, ul. Węgierską, Wyszyńskiego, Graniczną i Karmelową - można powiedzieć, że centrum Kraśnika Fabrycznego poznaliśmy całkiem nieźle.
Doszliśmy do Wyżnianki Kolonii.
Poniżej stawy utworzone na rzeczce Wyżniance.
![]() |
| Wyżnianka |
Maki królują o tej porze roku i są widoczne z daleka.Dochodzimy do Wyżnianki.Tu mały postój. Można zaopatrzyć się w sklepie, można pokręcić się nieco w terenie. I znaleźć kapliczkę, na której wisi tablica upamiętniająca oficera 24. Pułku Ułanów w Kraśniku majora Romualda Kamińskiego, jednej z ofiar Zbrodni Katyńskiej.Romuald Kamiński był m.in. dowódcą szwadronu "Krakusów" i drugim wicemistrzem wojska polskiego w jeździectwie. Na tablicy znajduje się napis: "Polska swemu obrońcy. Pamięci mjr Romualda Romana Stanisława Kamińskiego (1896 - 1940). Uczestnika wojny z bolszewikami w 1920 roku, wieloletniego oficera 24 Pułku Ułanów w Kraśniku i mieszkańca Wyżnianki, komendanta rejonowego przysposobienia wojskowego konnego "Krakusów", II konnego wicemistrza Wojska Polskiego w 1934 roku, więźnia obozu kozielskiego, zamordowanego strzałem w tył głowy przez NKWD w Katyniu w 1940 roku, męża i ojca".
Kapliczka stoi w miejscu dawnego domu rodziny Kamińskich.Wąwozem wspinamy się do pobliskiego lasku, a następnie ścieżką między polami kierujemy się do miejsca dzisiejszego ogniska.
Trochę mocniej przylało, dlatego wszyscy sięgnęli po płaszcze przeciwdeszczowe.
Ognisko odbyło się na terenie prywatnym po uprzedniej zgodzie właściciela tego miejsca. Można powiedzieć, że warunki mieliśmy komfortowe. Miłym wydarzeniem rajdu było przyjęcie Iwonki i Bronka do KTP Niezależni. Gratulujemy i cieszymy się, że grono klubowiczów stale się powiększa. Na ognisko dojechali Ruda i Jurek, stan osobowy przez chwilę powiększył się do 15 osób.
Na dziś to już koniec deszczu, bo pogoda wyraźnie się poprawiła.
Idziemy dalej. Wchodzimy na szlak żółty, po prawej stronie mając Spławy Drugie.
Właśnie nad Spławami niebo wyraźnie wskazywało na zbliżającą się burzę, która jednak zmierzała w innym kierunku. Nawet raz słyszeliśmy grzmot! Mogliśmy cieszyć oczy pięknymi widokami na czerwcowe pola, pełne maków i chabrów.
W pewnym momencie zaczęło się robić naprawdę upalnie i duszno.
Doszliśmy do wsi Spławy Pierwsze i stamtąd już byliśmy skazani na asfalt aż do Kraśnika.
A szliśmy ulicą Cegielnianą i takież to widoki mieliśmy po drodze.
W Kraśniku część osób udała się na busa, Marysia postanowiła jeszcze odwiedzić Muzeum 24. Pułku Ułanów, a część wróciła do Lublina własnym samochodem - załapałam się na tę ostatnią formę transportu.












































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz